Krówkowe ciasto pojawiło się na moim stole nagle, bez zbytniej zapowiedzi, upieczone na podstawie znalezionego na szybko przepisu. O tego: link, ale zmienionego, bo jak to ja, zawsze muszę włożyć do wypieku choć szczyptę improwizacji. Może to dla tej choć małej nuty adrenaliny, pojawiającej się przy wyciąganiu ciasta z piekarnika.
No i wyszło, o konsystencji babkowo-muffinowej, słodkie, chociaż nie przesłodzone. Z aromatycznym, chrupkim wierzchem. Znikające szybciej od czasu całkowitego stygnięcia. Pachnące krówką. (Gdy je udekorowałam, mama rozkazała zrobić mi zdjęcia, więc musi być w nim coś magicznego i przyciągającego.) Upieczcie!
Ciasto krówkowe /26x26cm, 16 porcji/
2/3 puszki masy krówkowej
300g mąki pszennej
160g masła
65g cukru
4 jajka
szczypta soli
1/4 szkl. mleka
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
spora szczypta cynamonu
2 czubate łyżki masy krówkowej + 1 łyżka masła, podgrzane i wymieszane razem
garść nasion słonecznika, 2 garści płatków migdałowych
Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Wbijać po jednym jajku, miksując. Dodać 2/3 puszki masy krówkowej, mleko i zmiksować. Dodać mąkę, sól, proszek i cynamon. Ponownie zmiksować całość i wylać do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w 180 stopniach przez 40-45 minut.
Nasiona i płatki migdałowe podprażyć na suchej patelni. Lekko przestudzone ciasto posmarować masą wymieszaną z masłem. Od razu posypać słonecznikiem i migdałami.












