29.03.2013

Na zielono, czyli wiosno przyjdź.

Żeby nie było, że nie ma makaronów, gdy makaronów mnóstwo przewija się przez mój jadalniany stół: pełnoziarnisty z cebulą, pieczarkami, szpinakiem, cukinią, szynką, suszonymi pomidorami i ziarnami słonecznika. Po prostu usmażone, po prostu serem posypane. Po prostu na zielono, z tęsknoty za zielenią.

20 komentarzy:

  1. Oj ta sałatka wygląda rewelacyjnie !!!

    --
    Pozdrawiam i zapraszam również do siebie: kulinarnyblog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dzisiaj również planuję zielony makaron :) Ze szpinakiem, pistacjami i pieczonym łososiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie połączenie musi byc rewelacyjne!

      Usuń
  3. Takie obiady, to ja lubię :) A za oknem pełnia zimy i śniegu po kolana :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Zielone, zdrowe, idealne.

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię makaron an zielono ,pychotka ;D wiosno przybywaj !

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam makarony z takimi dodatkami :)
    Mam nadzieję, że przywoła on wiosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe kokardki na zielono:) pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam makaron zwłaszcza w takim wydaniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam szpinak, uwielbiam go z makaronem. połączenie idealne.

    OdpowiedzUsuń
  10. od zawsze uwielbiałam makarony, ale ostatnio wręcz je pokochałam.
    razowy mi się znudził i teraz przerzuciłam się na penne, oczywiście Lubelli :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja też tęsknię za zieleniną, ale raczję tą wiosenną:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham wszystko, co zielone :)

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie też zielony był niedawno, bo też za wiosną tęsknię okropnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pysznie i tak na wiosennie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. zapowiada się pysznie :D
    _______________________________
    zapraszam do mnie
    http://cocinar-gotowanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. uwielbiam taki makaron, chyba nigdy mi się nie znudzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tak, czekamy, czekamy, wiosnę już lekkko poganiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. na pewno będzie dla niego miejsce w mojej kuchni :) w końcu chyba jestem największą fanką makaronu w mieście (Pan Narzeczony z przymusu też :D) :)

    OdpowiedzUsuń